Była sobie stacja

Dodano 05-11-2017

„Tytułowa” stacja benzynowa znajduje się na rogu ulic Puławskiej i Malczewskiego i jest jedną z ostatnich tego typu klimatycznych stacji w Warszawie. Na tle stawianych obecnie molochów, które często są bardziej supermarketami z opcją tankowania paliwa, tego rodzaju obiekt jest prawdziwym dinozaurem. Mały budynek usługowy z daszkiem przykrywającym dwa stanowiska z dystrybutorami, stojące bezpośrednio przy ulicy. Do tego całość wpleciona jest w gęstą zabudowę, niemalże schowana między budynki. Jeszcze kilka lat temu takich miejsc było znacznie więcej.

Te kilka lat temu mianowicie w centrum Warszawy znajdowała się dosyć liczna sieć małych stacji benzynowych, pod banderą Orlenu, ewentualnie marek-córek (np. Bliska). Stacje były spadkiem po koncernie CPN, który w latach 50, 60 i późniejszych stawiał w mieście szereg małych stacji benzynowych. Ze względu na gęstą zabudowę tej części miasta, stacje były małe, zazwyczaj mające po dwa stanowiska i mały budynek usługowy, dzięki czemu dość skutecznie wtapiały się w otoczenie. Stacje benzynowe znalazły się m.in. na ulicy Nowogrodzkiej, Wilczej, Kopernika, Smolnej, Orlej, przy wjeździe na trasę W-Z, a poza ścisłym centrum chociażby vis a vis Hali Marymonckiej i przy alei Krakowskiej na Okęciu. W latach późniejszych większość z małych cepeenów modernizowano, utrzymując je w ciągłej eksploatacji, mimo wysypu nowoczesnych obiektów w latach 90, po ustrojowych przemianach. Po utworzeniu koncernu Orlen, który na przełomie XX i XXI wieku powstał z połączenia CPN i płockiej Petrochemii, obiekty przebrały się w nowe szaty, zrzucając ubranie CPN, a przywdziewając czerwony strój z logo orzełka.

Redukcja ruchu drogowego w centrum miasta negatywnie wpływała na obroty na takich stacjach, stąd obiektów z czasem zaczęło ubywać. Jedną z pierwszych ofiar pod banderą Orlenu była stacja benzynowa nieopodal Hali Marymonckiej, przy zbiegu ulic Gdańskiej i Potockiej. Tym razem nie poszło jednak o pieniądze, a o kłopoty z własnością gruntu połączone z protestami mieszkańców, którzy domagali się jej likwidacji. Na stacji dochodziło bowiem do wycieków paliwa ze zbiorników, a że rzeźba terenu w tej okolicy jest bardzo niekorzystna, wycieki robiły nieco więcej szkód. Dla kierowców zaś kłopotliwe było ulokowanie stacji, powodujące zatory na sąsiednich ulicach. Stację benzynową zaorano jakoś w 2007 roku. Mniej więcej w tym czasie skasowano także możliwość zatankowania auta na ulicy Smolnej i Orlej, aczkolwiek pozostałości po stacji benzynowej w obu miejscach straszyły jeszcze kilka następnych lat. Reszta miała się jednak względnie dobrze i taki stan rzeczy trwał mniej więcej do początku drugiej dekady XXI wieku.

Stacja benzynowa na zbiegu ulic Puławskiej i Malczewskiego, kilka lat temu.

 

Wtedy okazało się nagle, że takie małe stacje benzynowe zaczęły być kulą u nogi koncernu, który nimi zawiadywał. Czasy się zmieniły i stacja benzynowa przestała być po prostu punktem na mapie, gdzie można uzupełnić paliwo, dolać płynów eksploatacyjnych i sprawdzić ciśnienie powietrza w oponie. Kierowca, który zatrzymał się na stacji, koniecznie powinien zostać na niej jak najdłużej i wydać jak najwięcej pieniędzy w sklepie i najlepiej jeszcze rozgościć się w części restauracyjnej. Największe zyski generowały właśnie usługi dodatkowe, a nie sama sprzedaż paliwa, na której zarabiano po kilkanaście groszy za każdy litr. Niestety, małe stacje były tej możliwości kompletnie pozbawione, ze względu na małe rozmiary i niemożność przyjęcia szerszej klienteli jednocześnie. Skutkowało to tym, iż tego rodzaju obiekty nie przynosiły takich zysków, jakich oczekiwano. Ponadto, ruch w interesie i tak był mały, gdyż z uwagi na mało atrakcyjną lokalizację mało kto w ciągu dnia na taką stację zaglądał, a obiekt nie mógł się „bronić” sprzedażą innych usług, ze względu na brak sklepu samoobsługowego. Sytuację pogorszył niefortunny zbieg okoliczności, czyli nagły wzrost cen paliw, połączony w późniejszym etapie z wymuszeniem przez rząd na koncernach paliwowych redukcji marży. Efekt był taki, że nierentowne stacje zaczęły być jeszcze bardziej nierentowne i utrzymywanie ich w eksploatacji nie miało ekonomicznego uzasadnienia.

Stacja benzynowa w Rembertowie.

 

Stacja benzynowa na ulicy Kopernika.

 

Po galopujących podwyżkach cen paliw i cięciach marż, zaczęto sukcesywnie zamykać stacje małe stacje benzynowe w centrum miasta. Z sieci wyłączono m.in. te znajdujące się w ścisłym historycznym centrum miasta, na ulicach Smolnej, Bartoszewicza i Kopernika. Najdłużej z nich utrzymała się stacja na ulicy Kopernika, gdzie paliwo można było zatankować jeszcze pod koniec 2012 roku. Mało dogodne położenie, z daleka od głównych ciągów komunikacyjnych oraz nieprzystosowanie do pełnienia funkcji samoobsługowego sklepu spowodowały, że utrzymywanie takiego obiektu w eksploatacji było dla koncernu nieopłacalne.

Gwoździem do trumny klimatycznych, małych stacji, były wprowadzone w styczniu 2013 nowe regulacje prawne, które zobowiązywały właścicieli stacji benzynowych do uszczelnienia zbiorników z paliwem i montażu urządzeń do monitorowania wycieków. Czas na zmiany upływał z końcem 2013 roku, a po tym terminie obiekty niezmodernizowane miały być zamknięte. O ile modernizacja dużych stacji benzynowych, generujących zyski, była konieczna, o tyle modernizacja małych obiektów, na które zaglądał ktoś tylko od czasu do czasu, nie miała sensu. Dlatego też z początkiem 2014 roku zlikwidowano ostatnie niedobitki w centrum miasta, ale też kilka miejsc tego typu w innych częściach Warszawy, m.in. na Okęciu przy alei Krakowskiej i w Rembertowie przy ulicy Cyrulików. Zniknęła też skądinąd problematyczna stacja benzynowa przy Nowym Zjeździe nieopodal wjazdu na Trasę W-Z. Problematyczna, gdyż jej obecność powodowała istotne korki tworzące się przed stacją, a tajemniczo znikające zaraz za nią. Powodem była sygnalizacja świetlna z sygnałem dla wyjeżdżających ze stacji, która zabierała cenne sekundy z innych kierunków. Po upływie terminu przeznaczonego na modernizację starych stacji benzynowych, można ją było z czystym sumieniem zamknąć.

Stacja benzynowa przy Nowym Zjeździe, w ostatnich dniach funkcjonowania.

 

Nieczynna stacja benzynowa przy alei Krakowskiej. Resztki rozebrano w zeszłym roku.

 

Małym druczkiem warto jeszcze nadmienić, iż nowe przepisy poza tym, że wydały wyrok śmierci na wiele małych stacji benzynowych znajdujących się w ciekawych kątach miasta, wykosiły też większość małych firm paliwowych. Te albo musiały zwinąć działalność, albo zostały wchłonięte przez duże koncerny. Koszty modernizacji stacji benzynowych były dla nich nie do udźwignięcia.

W centralnej części Warszawy ocalało kilka stacji benzynowych starego typu, ukrytych w gęstej zabudowie, ale są one jednak o wiele lepiej przystosowane do obecnych czasów, posiadając więcej stanowisk do tankowania i większy budynek z usługami. Obiekty najmniejsze niestety zniknęły z powierzchni ziemi, ponieważ nie mogły się niczym obronić w pogoni za pieniądzem.


Tekst: Michał Reicher (reicher.michal@gmail.com)

Zdjęcia: Internet