Sześciokątna staruszka.

Dodano 15-09-2018

Przez lata była stosowana do układania tymczasowych nawierzchni oraz do utwardzania osiedlowych parkingów, dawniej także całych ulic. Jej konstrukcja jest na tyle wytrzymała, iż wielokrotnie tymczasowa nawierzchnia była w stanie przetrwać kilka pokoleń. Czasem służy za „podkład” pod jezdnię asfaltową, gdyż nieraz zalewano ją po prostu warstwą nowej nawierzchni. Ponadto, jest w pełni polskim wynalazkiem. Dzisiaj, 15 września 2018, trylinka obchodzi 85 urodziny.

 

 

Wynalazek zrodził w głowie Władysława Trylińskiego, polskiego inżyniera komunikacji, który swojemu pomysłowi użyczył własnego nazwiska. Dla Pana Trylińskiego nie był to jednak jednorazowy przebłysk geniuszu, jak to czasem w takich przypadkach bywa, gdyż jego wynalazkiem są również szeroko stosowane do dzisiaj żelbetowe podkłady kolejowe, a kilka lat przez opatentowaniem trylinki, wraz z innymi tęgim umysłem, Stanisławem Bryłą, skonstruował most spawany w Maurzycach, wówczas pierwszą tego typu budowlę w Europie. Dobre geny przekazał dalej, gdyż jego potomstwo, Władysław jr i Beata Trylińscy również zostali w swoim życiu inżynierami i odcisnęli swoje piętno na kartach historii.

 

Wspomniany inżynier Tryliński, zatrudniony wówczas w Kamieniołomach Miast Małopolskich w Miękini, zaproponował aby z bezużytecznych odprysków kamieni stworzyć masę, którą dałoby się utwardzić odlew z cementu. Odlew miał mieć regularny i foremny kształt, umożliwiający łatwe układanie. Do formy wylewano warstwę betonu, którą następnie utwardzano warstwą kamieni, uzyskując solidny materiał. Oryginalna trylinka miała charakterystyczny czerwonawy kolor, wynikający z użytego surowca. Beton utwardzano bowiem resztkami czerwonego porfiru. Ciekawostką i szalenie istotnym faktem jest to, iż kolor trylinki zależał od… miejsca jej wyprodukowania. W różnych regionach Polski używano innych surowców do wypełnienia cementu, stąd np. na Pomorzu kolor był szary, a na Kresach czarny. Była to też jedna z wielu zalet trylinki, iż można było ją wyprodukować z każdego rodzaju kamienia, jaki akurat był pod ręką.

Wniosek o opatentowanie pomysłu został złożony w grudniu 1932 roku, jednak wpis udało się uzyskać prawie rok później, 15 września 1933 roku. Wg oryginalnego opisu patentowego, pojedyncza płyta trylinkowa miała kształt sześciokąta foremnego o długości boku 20 cm i wysokości 15 cm oraz masę w przedziale 35-37 kilogramów. Zastrzeżono także pewne odstępstwa, jak m.in. zmniejszenia wymiarów oraz wagi. Określono również jej konstrukcję, która zakładała wzmacnianie betonu warstwą kamiennego tłucznia, układanego na górnej części płyty. Później, po wygaśnięciu patentu, wymiary uległy niewielkim zmianom, tak że dzisiejsza płyta trylinkowa ma przeważnie wysokość 12 cm i wagę 28 kg.

 

Już w początkowym okresie istnienia trylinki wyprodukowano jej ponad 10 milionów sztuk, co pokazuje skalę sukcesu, jaki odniósł ten wynalazek. Dzisiaj sześciokątny kształt zna niemal każdy. M.in. dzięki niemu trylinka zyskała wielką popularność, ponieważ pozwalał on na niemal dowolną aranżację, a wielkość pojedynczej płyty umożliwiała szybkie układanie. Jak na ówczesne standardy (mówimy o połowie lat 30.), trylinka odznaczała się też wysoką trwałością. Betonowy odlew wzmacniany był kamiennym kruszywem od wierzchniej strony, co zwiększało wytrzymałość od strony nacisku kół pojazdów. Sześciokątny kształt z kolei sprawiał, że w odróżnieniu np. od płyty czworokątnej, trylinka pozbawiona była długich i prostych spoin, wzmacniając płytę przed pękaniem. Ponadto, proces produkcji był stosunkowo prosty i szybki, zatem wytworzenie większej ilości trylinki nie stanowiło żadnego kłopotu.

 

W latach późniejszych wygaśnięcie patentu spowodowało, iż podczas produkcji płyt trylinkowych dokonywano licznych odstępstw jakościowych. Produkt był przez to mniej trwały i gorzej znosił próbę czasu. Skład tłucznia nadawał bardziej współczesnym płytom charakterystyczny szary kolor i to właśnie ten odcień jest dzisiaj najbardziej kojarzony z tym rodzajem nawierzchni. Mimo to, do dnia dzisiejszego nawierzchnia z trylinki jest bardzo często spotykana i pomimo sukcesywnego wypierania przez nawierzchnie asfaltowe i granitowe, trzyma się dzielnie. Oryginalna trylinka, powstała wg patentu sprzed 85 lat, niestety praktycznie już wyginęła i jest dzisiaj prawdziwym białym krukiem.

 

Jeden z przykładów zalania trylinki asfaltem. Charakterystyczny, sześciokątny kształt lubił po latach prześwitywać spod popękanego asfaltu.

Ulica Antoniewska na warszawskich Siekierkach wyłożona trylinką. Lata zaniedbań i wątpliwej jakości wykonanie samych płyt doprowadziły do aktualnego, delikatnie mówiąc, złego stanu nawierzchni. Rzuca się jednakże w oczy fakt, iż żadna płyta nie jest pęknięta, jedynie ukruszona.

 

 

 

 


Tekst: Michał Reicher (reicher.michal@gmail.com)

Zdjęcia: Internet (autorzy zdjęć na znakach wodnych), Narodowe Archiwum Cyfrowe